Hotel z listą zakazów dłuższą niż lista gości

Nie dalej jak kilka dni temu w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie naklejki z drzwi jednego z hoteli nad Bałtykiem. Opublikował je Jakub Wiech z portalu Energetyka24.com. Według informacji na naklejce do hotelu można wejść z psem, osoby LGBT są mile widziane, natomiast dzieci — już nie. Komentujący podzielili się błyskawicznie na oburzone rodziny, zadowolonych introwertyków oraz tych, którzy po prostu docenili absurd sytuacji.

My podeszliśmy do sprawy z pewnym zrozumieniem. Bo choć zakaz wstępu dla dzieci może wydawać się kontrowersyjny, nie brakuje przecież momentów, kiedy marzy się hotel pełen ciszy, spokoju i ludzi, którzy nie rozlewają soku malinowego na śniadaniu. Czasem naprawdę dobrze jest wypocząć w towarzystwie dorosłych, którzy nie biegają, nie krzyczą i wiedzą, czym różni się latte od flat white.

Skoro więc pojawiają się już obiekty, które selektywnie podchodzą do swoich gości, my z przymrużeniem oka postanowiliśmy pójść o krok dalej. Przedstawiamy autorski Regulamin Gościa Idealnego™, czyli zestaw zasad dla tych, którzy pragną wypoczywać w otoczeniu równie pięknym, co nieprzewidywalnym:

  • Zakaz wstępu osobom, które nie mają Instagrama. Jeśli nie jesteś w stanie wrzucić fotki śniadania z mikroliściem rzodkiewki i podpisem #slowmorning, zawróć.
  • Zakaz przebywania osób, które mówią „gdzie jest pilot?” głośniej niż szeptem. Nasze ściany są cienkie jak emocje w Love Island.
  • Zakaz przyjmowania gości, którzy piją herbatę z torebki. Wyłącznie liściasta, zaparzana z intencją.
  • Zakaz noszenia skarpetek do sandałów i parawanów w kolorze neonowego różu. Estetyka to świętość.
  • Zakaz przebywania osób, które nie rozróżniają latte od flat white. To hotel, nie stacja benzynowa.
  • Zakaz śmiechu zbyt głośnego, zwłaszcza z własnych żartów. Mamy od tego podcasty i ironiczne memy.
  • Zakaz tatuaży z napisem „Śmierć wrogom ojczyzny”. Jesteśmy za pokojem, także tym wizualnym.
  • Zakaz ubrań z logo większym niż godność osobista. Jeśli na twojej koszulce litery krzyczą „Armani”, a kupiłeś ją za 15 euro w Turcji, nie jesteś naszym targetem.
  • Zakaz ludzi, którzy należą do związków zawodowych kopalnianych i wnoszą do recepcji atmosferę jak z zebrania sekcji ZZG. Z szacunkiem, ale w klapkach i czapce PGG nie wejdziesz.
  • Zakaz osób, które twierdzą, że w Ekstraklasie gra Zagłębie Lublin. Geografia, logika i tabela rozgrywek nie są tu kwestią poglądów.
  • Zakaz turystów, którzy nie wiedzą, w jakim województwie aktualnie spędzają urlop. Jeśli myślisz, że Łeba leży w Małopolsce, to może jeszcze chwilę pojeździj po kraju.
  • Zakaz opowiadania historii o stolcu przy śniadaniu. Chyba że jesteś gastroenterologiem, prowadzisz TEDx i mówisz o mikrobiomie w czasie rzeczywistym.
  • Zakaz opalenizny z solarium. Jeśli świecisz w ciemności, zostajesz na korytarzu.
  • Zakaz używania perfum z Egiptu. Nasze czujniki wyłapują nuty alkoholu, taniego piżma i desperacji.
  • Zakaz ludzi bez aplikacji do medytacji. Nasze spa rezonuje z częstotliwością 432 Hz, nie z twoim stresem z korpo.
  • Zakaz posiadania dzieci, chyba że są ciche, statyczne i potrafią zacytować Zygmunta Baumana.
  • Zakaz przyrodzeń poniżej średniej krajowej według najnowszego raportu lifestyle’owego. Weryfikacja symboliczna, ale bezlitosna.
  • Zakaz bycia przeciętnym. Tego nie trzeba tłumaczyć.

Czy to już przesada? Absolutnie. Ale czy czasem warto o tym pomarzyć? Oj, zdecydowanie. Zwłaszcza po pięciu godzinach podróży z cudzym dzieckiem w Pendolino, które co pięć minut biegnie do wujka Stefana po kolejną paczkę chipsów, a ty musisz wstawać, bo masz miejsce środkowe, a dzieciak nie chce ci oddać tego przy oknie. Nie, bo nie.